Karta zgonu

volcano-1081840__340Kartę zgonu wystawia lekarz w zakładzie po oględzinach. Odbiór ciała jest możliwy po otrzymaniu zgody od Policji.  W przygotowaniu pochówku mamy dwie możliwości. Pierwszy wariant polega nad samodzielnym przygotowaniu pogrzebu. W tym przypadku musimy zadbać o ubiór oraz toaletę bliskiej osoby (golenie, czesanie, makijaż, itp.), możemy także zdecydować się na balsamowanie lub inne zabiegi. Ponadto konieczny będzie zakup trumny dla osoby pochowanej.  W drugiej opcji wybieramy zakład pogrzebowy oraz ustalamy termin przewiezienia zwłok do kostnicy oraz usługi jakie chcemy zakupić. Należy pamiętać o szczegółowej umowie pisemnej z dokładnym cennikiem. Istotne jest ustalenie daty pogrzebu miejsca pochówku oraz wybór cmentarza wraz z typem obrządku religijnego. Na koniec wybieramy rodzaj trumny. Zakład może zająć się pobraniem zasiłku pogrzebowego z ZUSu (w przypadku, gdy zmarły miał ubezpieczenie) oraz aktu zgonu.  Dokumenty jakich wymaga zakład usług pogrzebowych to:  – karta zgonu;  – dowód osobisty zmarłego i osoby organizującej pogrzeb;  – potwierdzenie z miejsca pracy o zatrudnieniu, ewentualnie ostatni wyciąg z reny lub emerytury.  Kolejne istotne sprawy to zakup kwatery na wybranym cmentarzu chyba, że zmarły posiadał zarezerwowane i opłacone miejsce. Następnie dokonanie wyboru daty nabożeństwa i mszy żałobnej. Wszystkie te szczegóły załatwiamy z księdzem danej parafii.  Po ustalonej dacie nabożeństwa powiadamiamy bliskich poprzez klepsydry rozwieszane na mieście lub nekrologi w prasie, a także kupujemy kwiaty lub wieńce.

Historia śmierci

photo-256879__340Dowódca grupy chor. Jarzębowski upozorował poddanie. Gdy zbliżyli się do niego partyzanci rzucił ukryty w ręku granat, którego odłamki ciężko raniły „Mercedesa”. Po tym incydencie milicjant Jarzębowski został zastrzelony przez „Lufę”.  Mercedes zmarł w dniu 30 października w okolicach Stawigudy, bez pomocy lekarskiej. Po dotarciu do nieistniejącej dziś leśniczówki Kieraj, leżącej w pobliżu Stawigudy, partyzanci zrobili poległemu koledze prowizoryczną trumnę i poprosili gospodarzy z leżącej w pobliżu wsi Wymój o dokonanie pochówku, informując że mają do czynienia z Henrykiem Wojczyńskim „Mercedesem” partyzantem 5 Wileńskiej Brygady AK, po czym odjechali w stronę Borów Tucholskich.  Gospodarze noszący nazwisko Porbadnik (rodowici Warmiacy), ciężko doświadczeni przez nową władzę ludową i Sowietów, którzy popełnili podczas „wyzwalania” tych terenów liczne gwałty i rabunki, w obawie przed kolejnymi szykanami ze strony UB, następnego dnia zameldowali o posiadaniu trumny ze zwłokami na posterunku MO w Stawigudzie. Zostali natychmiast aresztowani i zamknięci razem z rozkładającymi się zwłokami w piwniczce (istniejącej do dzisiaj) leżącej obok posterunku. Po dwóch dniach UB z Olsztyna zabrało zwłoki „Mercedesa” do Olsztyna, a rodzina Porbadników po jakimś czasie odzyskała wolność. O tych wydarzeniach wiadomo z relacji lokalnego historyka T. Cyfusa, który ożenił się z córką Porbadników. Obecnie nikt z rodziny już nie żyje.  Po tygodniu szwadron „Lufy” w powrotnej drodze na Podlasie ponownie odwiedził wioskę Wymój. „Lufa” zanotował w swym dzienniku, że cała rodzina Porbadników została aresztowana. Zwłoki „Mercedesa” spoczywają najprawdopodobniej na cmentarzu tzw. francuskim w Olsztynie, gdzie ubowcy dokonywali skrytych pochówków zamordowanych więźniów.