Bohaterska sanitariuszka

macro-642783__340Osoby zainteresowane historią dzielnej sanitariuszki „Inki” służącej w szwadronach mjr. „Łupaszki”, zamordowanej przez komunistów w gdańskim więzieniu przy ulicy Kurkowej zainteresuje z pewnością historia jej narzeczone „Mercedesa”, który zginął pod Olsztynem niedługo po śmierci swojej narzeczonej.  Mój poprzedni artykuł na temat II wojny światowej dotyczył bohaterskiej sanitariuszki „Inki”, która walczyła w szwadronach mjr. „Łupaszki” przeciw komunistycznej władzy zniewalającej Polskę. Kiedy mówimy o „Ince”, jako heroicznej bohaterce, które poświęciła swoje życie w walce o sprawy najważniejsze dla każdego uczciwego Polaka, nie możemy zapominać, że Danusia była normalną, bardzo młodą dziewczyną, która miała swoje marzenia i życiowe plany, że chciała jak każdy z nas być szczęśliwa. Niestety okoliczności historyczne, okupacja nie pozwoliły na zrealizowanie tych planów. W artykule tym przedstawiłem osobę partyzanta walczącego w tym samym oddziale co „Inka” – „Mercedesa”.  Danusia Siedzikówna „Inka” cieszyła się w szwadronie „Łupaszki” dużym zaufaniem dowódców, a także uznaniem i przyjaźnią kolegów. Z jednym spośród nich, kapralem Henrykiem Wojczyńskim „Mercedesem” łączyła ją nić szczególnie bliskiej sympatii.  O bliższym związku „Mercedesa” z „Inką” wiadomo z akt sądowych, w których Danusia określa go mianem narzeczony.  Henryk pochodził z Bydgoszczy i nosił nazwisko Wojczyński. Uczestniczył w dowodzonym przez „Żelaznego” szwadronie we wszystkich walkach na Pomorzu. Po otrzymaniu wiadomości o śmierci „Inki” Wojczyński na własną prośbę opuścił szwadron „Żelaznego” dowodzony przez „Leszka” i przeszedł do oddziału „Lufy”. Olgierd Christa wspomina Wojczyńskiego „Mercedesa”, jako inteligentnego, mającego swoje zdanie, dzielnego żołnierza, który w kwietniu 1946 r. otrzymał od mjr „Łupaszki” wyróżnienie w postaci złotego sygnetu, z wygrawerowanym wewnątrz napisem „Przyjacielowi, żołnierzowi – Łupaszko”.  Okoliczności śmierci „Mercedesa” opisał w swoim dzienniku Henryk Wieliczko „Lufa” – dowódca szwadronu operującego na terenie dawnych Prus Wschodnich.   Pod koniec października „Lufa” dostał polecenie od mjr „Łupaszki” nawiązania kontaktu ze szwadronami działającymi w Borach Tucholskich. Udał sie w tamtą stronę, rozbijając po drodze posterunki MO i likwidując ubeków. W dniu 28 października 1946 r. pomiędzy wsiami Rękownica a Piduń na trasie Jedwabno – Wielbark pow. Szczytno doszło do potyczki z milicyjnym patrolem. W potyczce zginęło 3 milicjantów.

Odpowiedni zakład pogrzebowy

bridge-893200__340-1Zastanawiałeś się kiedyś jak wybrać odpowiedni zakład pogrzebowy? Wydaje się to prostym zadaniem. Czy na pewno?  Gdy umiera bliska osoba stajemy przed wyborem odpowiedniego zakładu, który zajmie się pochówkiem. Nie jest to łatwe ponieważ w tej branży nie uzyskamy rekomendacji innych klientów. Witryny internetowe nie zawsze informują nas o wszystkim czego chcieli byśmy się dowiedzieć o danej firmie. Sam przemierzając Internet szukałem odpowiedniej instytucji, która zajęła by się pochówkiem mojej matki. Zakład pogrzebowy Kraków przykuł moją uwagę. Po odwiedzeniu siedziby firmy podjąłem decyzję. Nie żałowałem jej później. W chwili tak ciężkiej dla mnie i mojej rodziny doświadczeni ludzie zajęli się wszystkim tak abym mógł poświecić swój czas jedynie duchowemu rozstaniu.  Niektóre witryny internetowe w swojej ofercie posiadają również wirtualne cmentarze, na których można „zbudować” grób swojej bliskiej osobie, odwiedzać go i pielęgnować. Osobiście nie podoba mi się ta idea, jestem przywiązany do świata „of line” i pomimo, że korzystam z Internetu bardzo często nie wszystko mam ochotę załatwiać bez wychodzenia z domu.  Szukając zakładu pogrzebowego w swojej okolicy możesz z łatwością odnaleźć właściwą firmę w Internecie pamiętaj jednak o ważnych szczegółach: firma powinna podać swoje wszystkie dane, powinna mieć certyfikat Polskiej Izby Przedsiębiorców Branży Pogrzebowej oraz przynajmniej kilkuletnie doświadczenie. To powinno zagwarantować wysoka jakość usług. Czasem jednak warto skorzystać z rady innych i wybrać firmę polecona przez znajoma osobę- dobra opinia innych to więcej niż najlepsza reklama.

Współczesna ezoteryka

blur-1261019__340-1Coraz częściej spotykamy się z ludźmi, którzy wierzą w moc i skuteczność działania wietrznych dzwonków, chińskich żab, mandaryńskich kaczek, różnego typu talizmanów czy amuletów.  Oczywiście możemy uznać, że są to jakieś dziwne zabobony i przesądy, które przypominają nam wiarę naszych przodków w złe oko czy czarnego kota. Jest to oczywiście wytłumaczenie najprostsze, które zamyka możliwość jakiejkolwiek dyskusji. Jednakże fenomen współczesnego zainteresowania ezoteryką jest o wiele bardziej tajemniczy i skomplikowany.   Ezoteryka to pojęcie typowe dla religioznawstwa. Jest to określenie wiedzy tajemnej, czyli przeznaczonej tylko dla grona wtajemniczonych, wybrańców. Dla ludzi współczesnych, którzy nie mają silnych korzeni, nie odczuwają przynależności do konkretnego narodu, nie mają stałego miejsca zamieszkania i czują się stałymi turystami czy obywatelami Świata, ezoteryka to nowa duchowość.  Ta nowa, egzotyczna duchowość to dla nich elitarna i mająca tajemną wiedzę wspólnota. Nic więc dziwnego, że coraz więcej ludzi nazywa siebie ezo, bo przecież każdy z nas chce czuć się jedyny, niepowtarzalny i wyjątkowy.

Wspomnienie zmarłego

departure-platform-371218__340Wspomnienie zmarłego miłośnika jazdy terenowej, uczestnika wielu rajdów, człowieka z humorem zaprawionym szczyptą ironii zwanego Dziadkiem Zlotowym.  Odszedł, ale pozostawił cząstkę siebie     W piękną, słoneczną niedzielę 3 kwietnia 2011 roku zmarł w godzinach południowych Stefan Pichlak – Ojciec „ojca” dwóch tworów off-roadowych: Ogólnopolskich Zlotów Samochodów Terenowych Łada Niva oraz Klubu Turystyki Samochodowej Anakonda 4×4 – Tomasza.  Człowiek, który kochał życie takim, jakie było… zdecydowany, uparty i zawadiacki kawalarz – dusza towarzystwa, indywidualność, nietypowy charakter. Dziadek 5-letniej Zosi i 5-miesięcznej Martynki, której „ustąpił miejsca” na świecie, ale nie zdążył nacieszyć się jej uśmiechem i przebojowością. Niewątpliwie ma oczy swojego dziadzia.  Był wytrwałym uczestnikiem rajdów terenowych, kąpieli błotnych i wyboistych podróży szlakami Nivy. Jako weteran zlotów zasłużył sobie na pseudonim „Dziadek Zlotowy” nadany mu podczas spotkania u MarkaD na Podlasiu. Zauroczyły go te tereny, gdyż widoki rozległych pól i łąk zawsze były bliskie jego sercu. Pochodził z Bieńkowa – wioski z kilkoma domostwami na Polkowickiej Ziemi.

System nerwowy

hands-437968__340System nerwowy wymaga pieczołowitej opieki. Wiedza na ten temat jest jednak słabo rozpowszechniona, co powoduje, tak słaby stan zdrowia psychicznego naszego społeczeństwa  Antistressowe preparaty stają się powoli nieodzowną częścią naszego życia. Codzienna gonitwa za uciekającym czasem, wspinanie się na wyżyny swojej drabiny zawodowej i dodatkowo próba sprostania wymogom stawianym idealnym rodzicom, stawia naszą cierpliwość na krawędzi. Stres sięga zenitu, a nasza uboga w witaminy i substancje odżywcze dieta, nie daje nam możliwości utrzymania układu nerwowego w odpowiedniej kondycji. Układ nerwowy pozbawiony właściwej pielęgnacji, nie jest w stanie sprostać postawionym mu zadaniom. Niewłaściwa dieta- zbyt uboga w niezbędne witaminy, bądź niewłaściwie zbalansowana, stosowana przez dłuższy czas, może doprowadzić do nieodwracalnych zniszczeń połączeń nerwowych. Układ nerwowy składa się z mikro-połączeń neuronowych. Prawidłowo funkcjonujący układ pozwala przekazywać impuls nerwowy właściwą drogą, w sposób maksymalnie szyki. W celu osiągnięcia właściwego efektu, układ nerwowy składa się z miliardów takich połączeń. Jeśli jednak system nerwowy jest przeciążony, bądź niedożywiony- to ilość połączeń neuronowych jest znacznie mniejsza. Prowadzi to w rezultacie do niewłaściwego przekazywania bodźców, co powoduje zaburzenia interakcji ze światem zewnętrznym.  Preparaty antistress w założeniach powinny zapewnić prawidłowe dożywianie układu nerwowego. Istnieje szeroka gama środków tej materii, Wyodrębnić można dwie podstawowe grupy: preparaty naturalne, oraz środki farmakologiczne. Ze względu na minimalizację występowania skutków niepożądanych przyjmowania medykamentów, preparaty ziołowe są faworytami. Ostateczny wybór należy do konsumenta, w gestii Państwa leży jednak budzenie świadomości swoich obywateli. Człowiek, któremu zapewniono dostęp do informacji, ma bowiem możliwość podejmowania decyzji wyważonych i mądrych.

Tajemnicza ezoteryka

sand-dunes-691431_640Ezoteryka jest tajemnicza i egzotyczna, dlatego też fascynuje tak wielu ludzi. Bo przecież człowiek jest istotą, która dąży do odkrywania „nowych lądów” we wszystkich dziedzinach życia. W naszej europejskiej kulturze nigdy nie było powszechnie akceptowane wróżenie, noszenie talizmanów czy kontaktowanie się z siłami natury. Jednakże ludzie współcześni coraz częściej otwierają się na wielokulturowość świata, zaciekawiają ich i zachwycają obyczaje i wierzenia niezgodne z polską czy nawet śródziemnomorską tradycją. I bardzo słusznie, bo dzięki temu stale poszerzają się nasze horyzonty.   Dzięki kulturalnej rewolucji New Age, która miała miejsce w latach dziewięćdziesiątych XX wielu, dopuściliśmy do siebie możliwość innego sposobu myślenia, który nie opiera się na nauce i logice. Wiemy, że nie wszystko można wytłumaczyć powszechnymi prawami natury, że racjonalizm nie zawsze jest wystarczający. Dzięki temu właśnie miłośników wietrznych dzwonków czy chińskich żab mających zapewniać bogactwo czy mandaryńskich kaczek gwarantujących wierność nie traktujemy jak dziwaków wierzących w zabobony. Są to raczej myślący alternatywnie krytycy racjonalizmu.  Zwolennikami ezoteryki są zazwyczaj ludzie pracujący w dużych korporacjach czy też osoby wykonujące zawody wymagające logicznego myślenia i dedukcji (bankowcy, menadżerzy, prawnicy, dziennikarze itd.), ponieważ wiara w rzeczy niewidzialne wcale nie musi się kłócić z wykształceniem i inteligencją. My, ludzie współcześni, chcemy wierzyć, że panujemy nad światem, który przeraża nas katastrofami i klęskami żywiołowymi, ciągłymi konfliktami zbrojnymi czy terroryzmem.   Chcemy wierzyć, że wystarczy kupić wietrzne dzwonki czy opiekuńczego anioła a zło nas ominie. Ta nowa duchowość daje nam nadzieję, że możemy zdobyć to o czym marzymy bez konieczności zmieniania całego naszego życia, bez konieczności rezygnowania z czegokolwiek. Zresztą nie bez powodu zwolennicy ezoteryki kierują się maksymą: „wszystko, nawet złe, dzieje się dla mojego dobra”.  Dla niektórych ludzi ezoteryka to po prostu sposób spędzania wolnego czasu. Obecnie tak modny i popularny jak chociażby siłownia, pływanie czy squash. Ze względu na powszechność tego zjawiska, socjolodzy i psycholodzy mówią wręcz o swoistej popduchowości.

Historia śmierci

photo-256879__340Dowódca grupy chor. Jarzębowski upozorował poddanie. Gdy zbliżyli się do niego partyzanci rzucił ukryty w ręku granat, którego odłamki ciężko raniły „Mercedesa”. Po tym incydencie milicjant Jarzębowski został zastrzelony przez „Lufę”.  Mercedes zmarł w dniu 30 października w okolicach Stawigudy, bez pomocy lekarskiej. Po dotarciu do nieistniejącej dziś leśniczówki Kieraj, leżącej w pobliżu Stawigudy, partyzanci zrobili poległemu koledze prowizoryczną trumnę i poprosili gospodarzy z leżącej w pobliżu wsi Wymój o dokonanie pochówku, informując że mają do czynienia z Henrykiem Wojczyńskim „Mercedesem” partyzantem 5 Wileńskiej Brygady AK, po czym odjechali w stronę Borów Tucholskich.  Gospodarze noszący nazwisko Porbadnik (rodowici Warmiacy), ciężko doświadczeni przez nową władzę ludową i Sowietów, którzy popełnili podczas „wyzwalania” tych terenów liczne gwałty i rabunki, w obawie przed kolejnymi szykanami ze strony UB, następnego dnia zameldowali o posiadaniu trumny ze zwłokami na posterunku MO w Stawigudzie. Zostali natychmiast aresztowani i zamknięci razem z rozkładającymi się zwłokami w piwniczce (istniejącej do dzisiaj) leżącej obok posterunku. Po dwóch dniach UB z Olsztyna zabrało zwłoki „Mercedesa” do Olsztyna, a rodzina Porbadników po jakimś czasie odzyskała wolność. O tych wydarzeniach wiadomo z relacji lokalnego historyka T. Cyfusa, który ożenił się z córką Porbadników. Obecnie nikt z rodziny już nie żyje.  Po tygodniu szwadron „Lufy” w powrotnej drodze na Podlasie ponownie odwiedził wioskę Wymój. „Lufa” zanotował w swym dzienniku, że cała rodzina Porbadników została aresztowana. Zwłoki „Mercedesa” spoczywają najprawdopodobniej na cmentarzu tzw. francuskim w Olsztynie, gdzie ubowcy dokonywali skrytych pochówków zamordowanych więźniów.

Talizmany i amulety

sparkler-677774__340Owa popduchowość nie ma oczywiście nic wspólnego z religią, gdyż nie wymaga od nas żadnych wyrzeczeń. Talizmany i amulety typowe dla ezoteryki wywodzą się z duchowości i tradycji wschodniej, całkowicie obcej ludziom Zachodu.   Oczywiście nie brakuje również krytyków ezoduchowości. Psychologowie twierdzą, że ezopraktyki odbierają nam samodzielność, bo zaczynamy wierzyć w amulety i zaklęcia a nie w samych siebie. Natomiast dzięki psychoterapii rozwijamy się, ponieważ zwalczając własne kompleksy, poznajemy własne możliwości i zaczynamy wierzyć w siebie.  Zwolennikom ezoduchowości zarzuca się również brak samodzielności i niechęć do ponoszenia ryzyka. Psychologowie twierdzą, że ludzie sięgający po tzw. „ezo gadżety” często boją się podejmować decyzje i dokonywać wyborów, dlatego też myślą: niech zdecyduje los, szaman czy dzwonek.   Wydaje się jednak, że te kontrargumenty nie wyjaśniają do końca wszystkich zawiłości i kontrowersji związanych z ezoteryką. Oczywiście najprościej jest stwierdzić, że ezopraktyki to tylko chwilowa moda, która przeminie prędzej czy później. Łatwo również powiedzieć, że ich zwolennikami są ludzie, który są podatni na sugestie z zewnątrz i pozostają bierni wobec życia, zrzucają odpowiedzialność za swoje decyzje na innych czy los. Bardzo prosta wydaje się także konstatacja, że wiara w moc tzw. ezo gadżetów to tylko kolejny przejaw zabobonów i przesądów. Oczywiście są to wyjaśnienia najprostsze, tylko czy aby na pewno słuszne?   Tak naprawdę to każdy z nas sam musi zdecydować, w jaki sposób chce żyć i w co chce wierzyć. Każdy z nas ma wolną wolę i sam może zdecydować, jaki typ duchowości bądź jaki styl życia najbardziej mu odpowiada. Może faktycznie jest tak, jak twierdzą antropolodzy, że początków wiary w magię należy dopatrywać się w poczuciu niemocy, które dopada człowieka w obliczu trudnych zdarzeń. Nadzieja jest przecież potrzebna każdemu z nas i nie zawsze jej źródła muszą być całkowicie racjonalne.   Ale może nie warto od razu przekreślać to, co jest tajemnicze, mniej znane, niezgodne z naszą tradycją? Warto otwierać się na nowe pomysły i idee, chociaż należy pamiętać, że nie można całkowicie zawierzyć swojego losu w ręce innych. Należy być aktywnym i decyzyjnym, ale jednocześnie może warto pomagać szczęściu w niekonwencjonalny czy nawet irracjonalny pozornie sposób. A nóż chińska żaba postawiona w kącie bogactwa Ci pomoże? Na pewno nie zaszkodzi, więc może watro spróbować?

Spieszmy się kochać ludzi

buildings-498198__340Nie poddał się chorobie i przez blisko 5 lat starał się żyć aktywnie.  Jego nagła i niespodziewana śmierć przysporzyła nam niesłabnącego bólu rozstania oraz wprawiła w zadumę, której przesłaniem są zawsze aktualne słowa księdza Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi… Tak szybko odchodzą…”  Pozostawił po sobie dwóch synów, dwie wnuczki i radość z pojazdówek po szutrze i bezdrożach. Jego duch będzie patronował wszelkim działaniom Tomaszpiego. Był przecież „ojcem chrzestnym” Łady Łaciatej.        Pustkę w sercach niech wypełnią wspomnienia, do dzielenia się którymi  serdecznie zachęcamy.        Stefanki, czyli znamienne powiedzenia ś.p. S.P.:     * „Stół zastawiony ale łokciami” – o nędznym przyjęciu, marnym poczęstunku  * „Nic mi tak w życiu nie wyszło jak włosy” – o łysinie  * „Kto chory? – baba. Kto umarł? – chłop” – nie trzeba komentować  * „Powinniście jeździć na tym, co pijecie” – o tajnych  wytworach spirytusowych z okolic Białegostoku (granaty od MarkaD)  * „Lepiej dać zarobić piekarzowi niż lekarzowi!”  * „No widzisz…? Nie palisz, nie pijesz, a TEŻ chorujesz!”  * „Nie pij, nie pal, a umrzesz zdrowszy.”     Jak widać po większości stefanek, ś.p. Stefan był człowiekiem kierującym się filozofią carpe diem, dlatego chciałby być zapamiętany jako człowiek z poczuciem humoru i  żyjący wbrew przeciwnościom losu.  Zawsze twierdził, że prześladuje go cyfra dwa. Pewnie dlatego odszedł trzeciego…  Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie.

Bractwo Sorontar

christians-432075__340Z roku na rok rozwijające się Bractwo organizowało coraz to liczniejszą imprezę, gromadząc na zeszłorocznym spotkaniu blisko setkę larpowiczów z całej Polski, a nawet zagranicy. Szykowany tegoroczny Larp Bractwa Sorontar jawi się jako trzydniowa, nieprzerwana przygoda wśród leśnych ostępów, gdzie z rzadka jedynie zaglądają ludzkie oczy. Śmiałek, który przybędzie w tych dniach na rzeczone ziemi, narażony zostanie na ciemności leśnej nocy, groty elfich strzał i sztylety skrytobójców… Jeśli zaś nie dosięgną go te okropieństwa, dalej czyhać na niego będą magiczne formuły, stalowe pięści orków i wypaczająca świadomość obecności chaosu… a nawet jeśli pokona i te przeciwności, to z pewnością powali go przy ciepłych płomieniach ogniska ogrom najprzedniejszych zabawy i przebytych wrażeń. Wzrok podróżników opaść będzie mógł jednak nie tylko na korze drzew i zielonych liściach. Przygotowane zostaną konstrukcje imperialnego fortu obronnego, gmach świątynny i obóz najemników, a także dla tych odważniejszych krasnoludzkie kopalnie, elfi przystanek czy orkowe gniazdo. A może jeszcze inne, niespodziewane miejsce? Na tym wyjątkowym larpie równie dobrze spodziewać się możesz demona Chaosu, co krasnoludzkiego czołgu…  Wrażenia, jakie wywołane zostaną w sercach uczestników, posmakować będzie można w dniu akredytacji, sierpnia dnia siódmego, zaś przedsmakiem owych wrażeń możesz delektować się już teraz, znajdując w sieci zwiastun opatrzony nazwą oraz obecną datą roczną. Więc rozważ, wędrowcze, w swym sercu i umyśle, jak bardzo chcesz być na Sorontarze?