Koszty pogrzebu

camera-514992__340Po opłaceniu kamieniarza i usług na cmentarzu (wykopanie i zakopanie dołu, przeniesienie trumny itp.) ubędzie nam kolejnych kilkaset złotych, a przy budowie grobu z piwnicą, gdzie mieszczą się dwie trumny kilka tysięcy złotych. Do tego dochodzi karawan, ksiądz, msza, na te cele również musimy przygotować odpowiednią zapłatę. Kosztowne są również drobiazgi (nekrolog, wieńce, umycie i ubranie zmarłego), które pojedynczo nie są tak kosztowne, ale jak je się zsumuje to wychodzi pokaźna suma. Mawiał, że dla niego nie ma emerytury, bo został biskupem dopiero, gdy miał 77 lat, a więc w okresie życia, gdy wielu biskupów właśnie odchodzi na emeryturę… Gdy skończył 80 lat, Ojciec Święty Jan Paweł II, który darzył go wielką sympatią, włączył go do kolegium kardynalskiego jako pierwszego w historii obywatela Białorusi. Szanowali go wszyscy: wierzący i niewierzący, katolicy i prawosławni. Miał dobry kontakt zarówno z osobami starszymi, jak i z młodzieżą. Znał się na ludziach i umiał wspierać kapłanów w niełatwej na tych terenach pracy na rzecz odrodzenia Kościoła katolickiego po 70 latach prześladowań.  Łączyły nas lata długiej współpracy. Na zakończenie wielu rozmów zwykł mawiać: „No to uszy do góry!”. Sam również umiał nieść krzyż z optymizmem. Ten krzyż było widać zwłaszcza pod koniec jego życia, bo właściwie cały ubiegły rok spędził w szpitalu, gdzie był otaczany troskliwą opieką, a od 17 marca pozostawał w śpiączce. Był przekonany, że umrze 21. dnia miesiąca [tego właśnie dnia, 21.10.1914 r., urodził się ks. kard. Świątek – red.]. Gdy spotykałem się z nim, mawiał, że skoro przeżył 21., to znaczy, że Pan Bóg dał mu jeszcze jeden miesiąc. Przeczuwał swoją śmierć. Pożegnał się z nami już podczas swoich imienin na początku marca. Pamiętam, że gdy po uroczystości klerycy wnosili go na wózku do samochodu, kazał im się zatrzymać i uścisnął mi głowę. Właśnie tak, jakby chciał się pożegnać.

Wspomnienie zmarłego

departure-platform-371218__340Wspomnienie zmarłego miłośnika jazdy terenowej, uczestnika wielu rajdów, człowieka z humorem zaprawionym szczyptą ironii zwanego Dziadkiem Zlotowym.  Odszedł, ale pozostawił cząstkę siebie     W piękną, słoneczną niedzielę 3 kwietnia 2011 roku zmarł w godzinach południowych Stefan Pichlak – Ojciec „ojca” dwóch tworów off-roadowych: Ogólnopolskich Zlotów Samochodów Terenowych Łada Niva oraz Klubu Turystyki Samochodowej Anakonda 4×4 – Tomasza.  Człowiek, który kochał życie takim, jakie było… zdecydowany, uparty i zawadiacki kawalarz – dusza towarzystwa, indywidualność, nietypowy charakter. Dziadek 5-letniej Zosi i 5-miesięcznej Martynki, której „ustąpił miejsca” na świecie, ale nie zdążył nacieszyć się jej uśmiechem i przebojowością. Niewątpliwie ma oczy swojego dziadzia.  Był wytrwałym uczestnikiem rajdów terenowych, kąpieli błotnych i wyboistych podróży szlakami Nivy. Jako weteran zlotów zasłużył sobie na pseudonim „Dziadek Zlotowy” nadany mu podczas spotkania u MarkaD na Podlasiu. Zauroczyły go te tereny, gdyż widoki rozległych pól i łąk zawsze były bliskie jego sercu. Pochodził z Bieńkowa – wioski z kilkoma domostwami na Polkowickiej Ziemi.

Spieszmy się kochać ludzi

buildings-498198__340Nie poddał się chorobie i przez blisko 5 lat starał się żyć aktywnie.  Jego nagła i niespodziewana śmierć przysporzyła nam niesłabnącego bólu rozstania oraz wprawiła w zadumę, której przesłaniem są zawsze aktualne słowa księdza Twardowskiego: „Spieszmy się kochać ludzi… Tak szybko odchodzą…”  Pozostawił po sobie dwóch synów, dwie wnuczki i radość z pojazdówek po szutrze i bezdrożach. Jego duch będzie patronował wszelkim działaniom Tomaszpiego. Był przecież „ojcem chrzestnym” Łady Łaciatej.        Pustkę w sercach niech wypełnią wspomnienia, do dzielenia się którymi  serdecznie zachęcamy.        Stefanki, czyli znamienne powiedzenia ś.p. S.P.:     * „Stół zastawiony ale łokciami” – o nędznym przyjęciu, marnym poczęstunku  * „Nic mi tak w życiu nie wyszło jak włosy” – o łysinie  * „Kto chory? – baba. Kto umarł? – chłop” – nie trzeba komentować  * „Powinniście jeździć na tym, co pijecie” – o tajnych  wytworach spirytusowych z okolic Białegostoku (granaty od MarkaD)  * „Lepiej dać zarobić piekarzowi niż lekarzowi!”  * „No widzisz…? Nie palisz, nie pijesz, a TEŻ chorujesz!”  * „Nie pij, nie pal, a umrzesz zdrowszy.”     Jak widać po większości stefanek, ś.p. Stefan był człowiekiem kierującym się filozofią carpe diem, dlatego chciałby być zapamiętany jako człowiek z poczuciem humoru i  żyjący wbrew przeciwnościom losu.  Zawsze twierdził, że prześladuje go cyfra dwa. Pewnie dlatego odszedł trzeciego…  Wieczny odpoczynek racz Mu dać, Panie.